Zbliżające się egzaminy niestety skutecznie odgoniły mnie od kuchni i bloga. Jeden za mną więc dla chwili relaksu i udobruchania obrażonego Kota przygotowałam jego ulubione danie, czyli karkówkę z kaszą z małymi zmianami ;)
Miał być barszczyk, ale buraki u mnie już prawie zakwitły (bo o nich zapomniałam), więc część musiałam niestety wyrzucić, z tego co pozostało zrobiłam surówkę :)
Za oknem jeszcze ciemno, jeszcze pewnie sobie słodko śpicie (jak Wam zazdroszczę), a ja zbieram się na uczelnię, bo dziś oficjalnie początek lubianej przez każdego studenta Sesji i co się z tym wiąże egzaminy..
Zdaję sobie sprawę że to pora raczej obiadowa, a ja wyskakuję ze śniadaniem ;) brak czasu a coś jeść trzeba, a to jest chyba jedyna potrawa którą robię w 3 minuty ;)